Szczelny budynek zmienia zasady wentylacji
Stara stolarka drewniana miała jedną cechę, o której rzadko się mówiło wprost: była nieszczelna. Powietrze przenikało przez styk skrzydła z ramą, przez ościeże, przez wysuszone uszczelki. Z punktu widzenia rachunków za ogrzewanie to była strata, ale z punktu widzenia wentylacji grawitacyjnej stanowiło to niezamierzony nawiew, który podtrzymywał ciąg w kanale kominowym.
Po wymianie okien ten niekontrolowany dopływ znika. Konstrukcja z nowoczesnymi uszczelkami przylega na całym obwodzie, a jeśli montaż wykonano prawidłowo, styk ze ścianą również jest szczelny. Budynek zaczyna zachowywać się inaczej i to jest normalne. Problemem nie jest szczelność, tylko brak zaplanowanego sposobu doprowadzenia powietrza.
Jak działa wentylacja grawitacyjna
Wentylacja grawitacyjna opiera się na różnicy gęstości powietrza. Cieplejsze powietrze z wnętrza unosi się kanałem i wypływa ponad dachem, a w jego miejsce musi napłynąć powietrze z zewnątrz. Ten układ działa tylko wtedy, gdy istnieje droga nawiewu. Sam kanał wywiewny bez nawiewu jest jak wylot bez wlotu.
Dlatego w budynkach po termomodernizacji spotyka się sytuację, w której kratka wentylacyjna w łazience przestaje ciągnąć, choć kanał jest drożny. Kartka papieru przyłożona do kratki nie trzyma się, a przy dłuższym zamknięciu okien pojawia się duszność i zapachy. To nie awaria komina, tylko brak powietrza, które miałoby przez niego przepłynąć.
Objawy, które najczęściej zgłaszają mieszkańcy po wymianie stolarki:
- skraplanie się pary na szybach, zwłaszcza rano i w pomieszczeniach sypialnych,
- wilgoć i ciemne naloty w narożnikach ścian zewnętrznych,
- wyczuwalna duszność po kilku godzinach przy zamkniętych oknach,
- osłabiony lub odwrócony ciąg w kratkach wywiewnych,
- utrzymujący się zapach po gotowaniu.
Nawiewniki i inne sposoby doprowadzenia powietrza
Najprostszym rozwiązaniem jest nawiewnik montowany w górnej części ramy okiennej lub w skrzydle. Wersje ciśnieniowe reagują na różnicę ciśnień między wnętrzem a otoczeniem, wersje higrosterowane otwierają się przy wzroście wilgotności w pomieszczeniu. Obie pozwalają na stały, kontrolowany dopływ powietrza bez otwierania okna.
Nawiewnik można zamówić razem z oknem, co jest rozwiązaniem czystszym, bo producent uwzględnia go przy wymiarowaniu profilu. Da się go też zamontować później, w istniejącej stolarce lub w ścianie. Wariant ścienny sprawdza się tam, gdzie nie chcemy ingerować w ramę, na przykład przy oknach o nietypowym podziale.
Alternatywą jest wentylacja mechaniczna z odzyskiem ciepła, ale to decyzja o zupełnie innej skali. Wymaga miejsca na centralę, przeprowadzenia kanałów i wpisuje się raczej w budowę lub gruntowny remont niż w samą wymianę okien. Przy pojedynczej wymianie stolarki w domu z kominem grawitacyjnym nawiewniki pozostają rozwiązaniem proporcjonalnym do problemu.
Co zaplanować przed wymianą, a nie po niej
Sposób doprowadzenia powietrza powinien być ustalony na etapie zamówienia, nie po pierwszej zimie. To pytanie, które rzetelny dostawca zadaje sam: jaki rodzaj wentylacji jest w budynku, czy kanały są drożne, czy w domu działają urządzenia z otwartą komorą spalania. Ten ostatni punkt jest istotny ze względów bezpieczeństwa, bo kocioł czy piec pobierający powietrze z pomieszczenia potrzebuje go stale i w odpowiedniej ilości.
Warto też sprawdzić stan kanałów przed wymianą, bo po niej łatwo pomylić skutki obu spraw. Kanał zapchany lub nieszczelny nie zacznie działać dlatego, że pojawi się nawiewnik. Kolejność jest prosta: najpierw diagnoza istniejącej wentylacji, potem decyzja o nawiewie, na końcu montaż okien. Przy tej kolejności problem nie wystąpi w ogóle, zamiast być rozwiązywany po fakcie.
O tym, jak przebiega samo osadzenie konstrukcji w murze i dlaczego jego jakość decyduje o realnych parametrach przegrody, pisaliśmy szerzej w tekście o poprawnym montażu okien.
























